JA slide show
          
         Często zaglądał tu jakiś  "wędrowny dziad", który grając na lirze opowiadał o dalekich krainach, niezwykłych bohaterach, wielkich namiętnościach, a spragnieni wrażeń i nowin chłopi gromadzili się wokół niego słuchając z zapartym tchem, wypytując o to czy owo i stawiali kolejny kufel piwa...
O Karczmie

            ... Za bufetem krzątał się usłużnie Żyd arendarz, rad temu, że zwiększają się jego zyski Karczma była też nieraz utrapieniem niejednej wiejskiej kobiety, gdy mąż roboty się żadnej nie imał, lecz przepuszczał ostatnie hrosze całymi dniami przesiadując przy horyłce.

Ksiądz grzmiał zatem nieraz w cerkwi, na takie parafian postępowanie, ale bywało, że i sam zajrzał tu, by dla odmiany od wina mszalnego skosztować wybornego grzańca i zagryść hreczanykiem.

Takie karczmy odeszły już niestety w zapomnienie, tak jak i odeszli z tych gór ich dawni mieszkańcy. Z rzadka można jeszcze usłyszeć łemkowskie i bojkowskie piosenki, którymi rozbrzmiewały niegdyś  gospody, a starego, zgarbionego.



 

Ankieta

Jak często spędzasz wolny czas w Bieszczadach?